OGŁOSZENIE PARAFIALNE :
PROSZĘ O WŁĄCZENIE SOBIE PIOSENKI, KTÓRA JEST ZAMIESZCZONA W OSTATNIM, ŻE TAK TO NAZWĘ "AKCIE" . NASTĘPNIE ZOBACZCIE TŁUMACZENIE:
_____________________________________
Oglądasz powtórkę wczorajszego meczu. Jak zwykle napawasz się każdą akcją. Radość, która cię rozpiera po każdym zdobytym punkcie, jest wręcz nie do opisania. Teraz tak jest. Co będzie później?
Ostatnimi czasy jedynie co umiesz robić to prawidłowo odbić żółto-czarny okrąg, a nawet i to przychodzi ci z największą trudnością. Treningi są dla ciebie dziwnie męczące, a mecze wydają ci się wysiłkiem równym do zdobycia góry Mount Everest.
Wracając.. Siedzisz sobie wygodnie w swojej nowo kupionej sofie, oglądasz sobie powtórkę, a tu dzwonek! Idziesz otworzyć. Widok był przedziwny, bo co w środku sezonu ligowego mógł chcieć od ciebie Zibi?
-Siema stary! Co tam cię do mnie sprowadza? - Spytał i lekko się uśmiechnął. Jednak jemu nie było do śmiechu..
-Napijesz się czegoś?! - Krzyknął. Ten nic, usiadł na kanapie i cały czas patrzył się w martwy punkt.
-Ziemia do Zbyszka!! Laski na drugiej! - Krzyknął, ten dalej nic.
-Ona nie żyje..-Wybełkotał. Michał spojrzał na niego jak na wariata.
-Kto?
-Kornelia.
-Co ty pierdolisz?! - Wkurzył się.
-Nie co ty pierdolisz, tylko weź zadzwoń do jej rodziny i powiedz co i jak! - Krzyknął i wyszedł. Szatyn pobiegł za nim.
-Zbyszek!
-Co?
-Dlaczego?!
-Dlaczego zmarła? Jakiś tydzień temu miała wypadek Ciężarówka uderzyła w nią. Miała połamane większość kości, serce co chwile stawało, lekarze stwiedzili, że dalsze reanimowanie nie ma sensu.. -I tu zawiesił mu się głos. - Powiedzieli mi, że mam dwa wyjścia. - Popatrzył na niego. - Nie mogłem patrzeć już na to, powiedziałem, żeby dali sobie spokój i dali jej.. dali.. dali jej odejść.
Oczy Kubiaka momentalnie zaczęły robić się czerwone, a słona ciecz zaczęła spływać po policzku. Zacisnął mocniej pięść. Ale nie ze złości. Z bezradności. Stracił ją. Naprawdę ją stracił. Bezpowrotnie odeszła.
- Misiek, wracajmy do domu. Musisz się uspokoić. - rzekł w jego stronę przyjaciel.
Co było potem? Potem to Zbychiał (Dla niewiedzących Zbyszek+Michał) siedzieli w pobliskim barze i topili swoje smutki. Obaj wiedzieli, że to nie jest żadne rozwiązanie, że tak nie można. Szczerze mówiąc to tylko Michał siedział i pił. Tylko on chciał zapomnieć. Zbyszek postanowił być choć trochę trzeźwy. Wypił tylko jedną kolejkę setki.
Po 24 wróciliśmy do jego domu. Michał mimo procentów nie potrafił zapomnieć tego czego się dzisiaj dowiedział. Mimo, że alkohol dawał się we znaki, to ten nijak nie potrafił doznać ulgi. Za kija pana nie potrafił. Teraz wiedział, że jego życie jest jedną wielką niewiadomą. Że został zupełnie sam. Przecież do niedawna miał nadzieję. Czuł, że może wybaczyć Korneli. Ale chwila. Ona NIE ŻYJE.
Po głębszych rozmyśleniach doszedł do wniąsku, że to jest jego wina, że po części przyczynił się do tego. Gdyby wtedy tak na nią nie naskoczył, miałby chociaż dziecko.. córeczkę. Tak pozwolił jej odejść, wyjechać. Teraz wie, że nigdy nie powinien był tego robić.
Następny dzień..
-Panie Piotrze, Pani Marto.. Mam dla państwa złe wieści. - rzekł , kiedy już siedział wygodnie w jednym z foteli u państwa Wójcików.
-Słuchamy cię.
-To nie jest dla mnie łatwe, podejrzewam, że dla państwa również nie będzie.
-Przejdź do sedna! - Krzyknęła kobieta.
Spojrzał wtedy na nich, potem wziął głęboki oddech..
-Korni, ona nie ż..żyje. - Wydukał można powiedzieć.
-Co proszę? Kpisz sobie ze mnie młodzieńcze? - Spytał jej ojciec.
-Nie śmiał bym..- Powiedział cały czas tępo wpatrując się w jakiś punkt.
Oczywiście nie obyło się bez opowieści na temat tego jak do tego w ogóle doszło.
Pani Marta rozpłakała się i wyszła, jej mąż podążył za nią. On natomiast skierowałem się do jej pokoju. Wszedł. A tam? Każdy centymetr tych żółto-niebieskich ścian wydawał z siebie cichy szloch. W tym pomieszczeniu szczególnie się popłakałem.. To tu było najwięcej jej zdjęc, to tu słyszałem jej głos, to w tym miejscu było jej najwięcej.
Tydzień później.
Stoicie na powązkach Wałcza, na cmentarzu. Wszyscy dzisiaj przyszliście pożegnać się z córką, siostrą, przyjaciółką, NARZECZONĄ.. Wszyscy w czarnych strojach stoją i pochylają się nad mogiłą.
Nawet teraz kiedy tak stoisz nie możesz w to uwierzyć. To nie tak miało się skończyć. Mieliście być razem, mieliście wziąć ślub, mieliście założyć rodzinę, mieliście być SZCZĘŚLIWI.
W jednej chwili wszystko runęło. Ty sam runąłeś. Sam pękłeś. Szczerze? Miałeś w dupie te tanie teksty o tym jak bardzo ludziom przykro. O tym, że na pewno ona by nie chciała, żebym tak zareagował na jej śmierć, że będzie dobrze i że wszystko się ułoży.
Ci ludzie nie wiedzieli co mówią. Ty nie potrafiłeś, nie chciałeś, nie byłeś w stanie z tą świadomością żyć. Żarło cię to od środka. Wiedziałeś, że na dłuższą mete sobie nie poradzisz.
-To wszystko twoja wina! - Rzuciła się na niego blondynka. Była to siostra Korneli. Jednak Ty jej nic nie odpowiedziałeś.
-No i co się nie odzywasz?! Po jakiego kija, żeś na pogrzeb przyszedł?! Ty ją zostawiłeś, to przez ciebie! Ale wiesz co? Nie będę psuć ci tego uczucia bólu. A niech cię to zabije od środka, Kubiak! - Powiedziała a Ty zdałeś sobie sprawę, że w jednym miała racje. To uczucie mnie zabije. Czuję to..
` Potrzebuje cie by ci powiedzieć, że
tak bardzo mi cie brak, kochanie moje
ból jest tak silny jak długie pożegnanie
i twoja nieobecność jest jak pustka w moim sercu..`
_______________________________________________
I z takim oto smutnym akcentem kończymy przygodę Kornelii i Michała.
Mam nadzieję, że mnie nie zlinczujecie..
Chciałabym podziękować wam za :
DZIĘKUJĘ! :*
P.S. Mam pomysł na nowego bloga. :) Ale o nim się dowiecie po krótkich wakacjach! :)
P.S2. Proszę, zostawcie chociaż emotkę, chcę wiedzieć ile was tu tak na prawde było :)