Nie minęło dużo czasu. Raptem kilka dni. Zdążyłam już zaklimatyzowac się. Na treningi jezdziłam sama (samochodem klubowym Modeny) , ale zawsze coś.
Był piątek. Zbyszek zaprosił mnie na mecz we włoskiej Serie A. Grali przeciwko Perugii. Jako, że nie znałam tak dobrze okolicy postanowiłam pojechac z atakującym i jego dziewczyna. Blondynka szczerze mówiąc nie przypadła mi do gustu, no ale cóż. Dobrze że Zibiemu pasowała. Udalismy się na hale. Jak to bywa - ja z Asią poszłyśmy na swoje miejsca a Zbyszek niczym struś pedziwiatr pognał do szatni. Jako pierwsi na rozgrzewkę weszli przeciwnicy. Gospodarze dołączyli do nich jakieś 15 minut później.
Siedziałam sobie na krzesełku i przeglądałam internet w telefonie, kiedy nagle poczułam jak ktoś skutecznie zasłania mi światło.
-Scusa, ma io ti disturbo? ( Przepraszam, czy ja ci przeszkadzam? ) - rzekłem, a ten nic. Wtedy spojrzałam na niego.
- Allora sei tu. (Więc to ty) - powiedziałam widząc nikogo innego jak Bruna Rezende. Co za pech.. - Dimmi subito cosa vuoi e poi vattene, perché non ho voglia di vederti. ( powiedz mi szybko co chcesz, a potem idz sobie, bo nie mam ochoty z toba rozmawiac.)
Był piątek. Zbyszek zaprosił mnie na mecz we włoskiej Serie A. Grali przeciwko Perugii. Jako, że nie znałam tak dobrze okolicy postanowiłam pojechac z atakującym i jego dziewczyna. Blondynka szczerze mówiąc nie przypadła mi do gustu, no ale cóż. Dobrze że Zibiemu pasowała. Udalismy się na hale. Jak to bywa - ja z Asią poszłyśmy na swoje miejsca a Zbyszek niczym struś pedziwiatr pognał do szatni. Jako pierwsi na rozgrzewkę weszli przeciwnicy. Gospodarze dołączyli do nich jakieś 15 minut później.
Siedziałam sobie na krzesełku i przeglądałam internet w telefonie, kiedy nagle poczułam jak ktoś skutecznie zasłania mi światło.
-Scusa, ma io ti disturbo? ( Przepraszam, czy ja ci przeszkadzam? ) - rzekłem, a ten nic. Wtedy spojrzałam na niego.
- Allora sei tu. (Więc to ty) - powiedziałam widząc nikogo innego jak Bruna Rezende. Co za pech.. - Dimmi subito cosa vuoi e poi vattene, perché non ho voglia di vederti. ( powiedz mi szybko co chcesz, a potem idz sobie, bo nie mam ochoty z toba rozmawiac.)
- Scusa.. Non volevo baciarti.. Mi sembrava, che ti piaccio..pero..(Przepraszam.. Nie chciałem cię wtedy pocałować.. Myśłałem, że ci się podobam.. ale..- Wtedy ja mu przerwałam
-Pero ti sei sbagliato. (Ale się pomyliłeś.)
-Sii.. Scusa ancora una volta. ( Taak. Przepraszam cię jeszcze raz.) - Powiedział, po czym wstał i już ruszał w strone boiska, kiedy krzyknęłam :
- Ti perdono! (Wybaczam) , ten tylko się uśmiechnął i poszedł.
Mecz był bardzo zacięty. Zarówno jak i Perugia, tak i Modena chciała wygrać. Ja z Asią darłyśmy się niemiłosiernie.. zresztą, nie tylko my. Cała hala godnie kibicowała swojej drużynie. Tak zwana partita zakończyła się wynikiem 3:2 dla Modeny. Radości było co nie miara, kibice szaleli, śpiewali i skandowali nazwiska tutejszych siatkarzy.
Razem z przyszłą panią Bartman udałyśmy się do szatni, po to, aby szybciej zabrać Zbyszka. Ten rzekł tylko, że idzie na impreze i że jak chcemy to możemy iść z nimi. Przytaknęłyśmy, był tylko jeden warunek.
-Pojedziemy z wami, ale.. najpierw pojedziemy na zakupy, gdyż nic nie mamy. - Powiedziała Asia.
-No dobra, mi pasuje. - Powiedział siatkarz.
-Too, dawaj kluczyki i dokumenty.
-Co?
-No chyba nie sądziłeś, że pójdziemy na piechote. - Dodałam, po czym Zbyszek pokręcił zrezygnowany głową i dał nam kluczyki.
Po 18 wyszłyśmy zadowolone z Galerii. Ja kupiłam sobie taki zestaw , a Asia w taki . Zostało nam tylko pomalować się i uczesać. Obie postawiłyśmy na mocniejszy makijaż i rozpuszczone włosy.
Siedziałyśmy w klubie i czekaliśmy aż pierwsi goście przyjdą. Najpierw dotarł Zbyszek wraz z Urosem Kavacevic, potem Rezende z Lucasem Kampą i Andreą Sala. Jak się okazało, reszta odpuściła sobie, gdyż jak to Bartman powiedział : Byli już w szatni nieźle schlani.
Po paru głębszych przysiadł się do mnie Bruno.
- Allore, mi hai perdonato! (Wieć mi przebaczyłaś)
-Yhym.
-Che ne dici di ballare? (co powiesz na taciec?)
-Ok. - Powiedziałam po czym wstałam i ruszyłam z nim na parkiet. Na początku tańczyliśmy w rytm szybkich piosenek. Brazyljiczyk tańczył wyśmienicie! Po pół godzinie puścili coś wolnego. W końcu! Lekko wkutona w siatkarza kołysałam się w rytm kolejnych dźwięków . Byłam komletnie pochłonięta muzyka, nawet nie zauważyłam, kiedy wybiła kolejna godzina. Ocknęłam się, można powiedzieć z transu kiedy to Zbyszek zażyczył sobie odbijanego.
-Możesz mi właściwie powiedzieć, co ty robisz?
-O co Ci chodzi?
-Chcesz wrócić do Miśka, a tu z Rezende się przytulasz? - W tejże chwili oderwałam się od niego.
-To co mam według ciebie robić? Minęło jż pare ładnych miesięcy, a ten się nie odzywa! Ja już straciłam nadzieję, wiesz? - Wybuchłam po czym zabrałam swoje rzeczy i wyszłam z klubu.
Znowu wróciły wspomnienia, znowu miałam przed oczami sytuacje z przed paru miesięcy, znowu czułam ten cholerny żal i smutek, znowu. Biegłam przed siebie, nie wiedziałam gdzie biegne, miałam to daleko gdzieś. Miałam tylko jedno marzenie, żeby on do mnie wrócił, żeby mój Misiek mi wybaczył.. Z rozmyśleń wyrwał mnie czyjś krzyk:
-Korni, uważaj! - Usłyszałam, po czym się odwróciłam i zobaczyłam samochód, po chwili wielki ból, po tym już nic, pustkę.
~*~
Po 18 wyszłyśmy zadowolone z Galerii. Ja kupiłam sobie taki zestaw , a Asia w taki . Zostało nam tylko pomalować się i uczesać. Obie postawiłyśmy na mocniejszy makijaż i rozpuszczone włosy.
Siedziałyśmy w klubie i czekaliśmy aż pierwsi goście przyjdą. Najpierw dotarł Zbyszek wraz z Urosem Kavacevic, potem Rezende z Lucasem Kampą i Andreą Sala. Jak się okazało, reszta odpuściła sobie, gdyż jak to Bartman powiedział : Byli już w szatni nieźle schlani.
Po paru głębszych przysiadł się do mnie Bruno.
- Allore, mi hai perdonato! (Wieć mi przebaczyłaś)
-Yhym.
-Che ne dici di ballare? (co powiesz na taciec?)
-Ok. - Powiedziałam po czym wstałam i ruszyłam z nim na parkiet. Na początku tańczyliśmy w rytm szybkich piosenek. Brazyljiczyk tańczył wyśmienicie! Po pół godzinie puścili coś wolnego. W końcu! Lekko wkutona w siatkarza kołysałam się w rytm kolejnych dźwięków . Byłam komletnie pochłonięta muzyka, nawet nie zauważyłam, kiedy wybiła kolejna godzina. Ocknęłam się, można powiedzieć z transu kiedy to Zbyszek zażyczył sobie odbijanego.
-Możesz mi właściwie powiedzieć, co ty robisz?
-O co Ci chodzi?
-Chcesz wrócić do Miśka, a tu z Rezende się przytulasz? - W tejże chwili oderwałam się od niego.
-To co mam według ciebie robić? Minęło jż pare ładnych miesięcy, a ten się nie odzywa! Ja już straciłam nadzieję, wiesz? - Wybuchłam po czym zabrałam swoje rzeczy i wyszłam z klubu.
Znowu wróciły wspomnienia, znowu miałam przed oczami sytuacje z przed paru miesięcy, znowu czułam ten cholerny żal i smutek, znowu. Biegłam przed siebie, nie wiedziałam gdzie biegne, miałam to daleko gdzieś. Miałam tylko jedno marzenie, żeby on do mnie wrócił, żeby mój Misiek mi wybaczył.. Z rozmyśleń wyrwał mnie czyjś krzyk:
-Korni, uważaj! - Usłyszałam, po czym się odwróciłam i zobaczyłam samochód, po chwili wielki ból, po tym już nic, pustkę.
~*~
Samotność, cholerna samotność. Rozrywa cię w środku, a ty nie jesteś w stanie się ruszyć. W żaden sposób się jej pozbyć. Nie potrafisz. Mimo, że ten układ ci nie pasuje, to wiesz, bynajmniej masz nadzieję, że to minie. Że ten na górze się nad tobą zlituje.
Teraz już wiesz jaką byłaś egoistką. Głupia dziewczyna, która straciła swoją szanse na normalne egzystowanie, która wypuściła szczęście z rąk, która teraz tak po ludzku się pogubiła, lecz to wszystko zrobiła świadomie. TERAZ przychodzi jej za to kara.
Codziennie zastanawia się jak to by było, gdyby nie wyjechała. Może siedziała by teraz z NIM , może czekała by na swoją małą kruszynke.. a tak? Leży przykuta do niewygodnego szpitalnego łóżka. Leży w smutnych czterech ścianach. Leży? Śpi. Śpiączka zawładnęła totalnie jej ciałem.
Chodź widzi i słyszy wszystko, to jednak nie jest w stanie się podnieść, rozmawiać, samodzielnie oddychać, czy jeść.
Niemal codziennie widzi smutne twarze znajomych i rodziny, niemal codziennie słyszy ciche szlochanie matki, codziennie.
Można powiedzieć, że jej już nie ma. Ona już się przyzwyczaiła do tej sytuacji. Wiedziała, że dalsza walka nie ma sensu.. Ale jak innym to powiedzieć?
Dzisiaj po raz kolejny została reanimowana, aparatura wciąż się waha. A co jest najgorsze, że nie ma przy niej Jego.Jest niemalże pewna, że ją już nie kocha. Ale czy tak się da? Znienawidzić i przestać kochać kogoś z kim się wiązało przyszłość? Czy to się właśnie tak ma skończyć?
____________________________________________
Przepraszam, przepraszam, przepraszam. Miesiąc mnie nie było.. wiem! Ale niestety szkoła mną zawładnęła, maaasa nauki, no ale dałam radę i teraz z czystym sumieniem powracam.
Zbliżamy się już do końca.. Ale spokojnie. To mój pierwszy i na pewno nie ostatni blog :)
Pozdrawiaaam :*
Boziu... Mam nadzieję, że wybudzi się z tej śpiączki i pogodzi z Miśkiem...
OdpowiedzUsuńJak to zbliżamy się do końca? :( Szkoda...
Pozdrawiam i czekam na następny :*
Masz bloga związanego z siatkówką? W takim razie to miejsce jest dla Ciebie: www.czytaj-siatkowke.blogspot.com
OdpowiedzUsuńZapraszam, wejdź, przekonaj się :)