sobota, 5 kwietnia 2014

Rozdział IV

Obudziłam się i ku mojemu zdziwieniu to przyjmujący przytulał się do mnie. Bardzo slodko to wyglądało. Po jakichś 10 minutach zadzwonił dzwonek do drzwi. Michał od razu się zerwal i rzucił mi blagalne spojrzenie. Zrozumialam, że chodzi mu o to, żebym to ja poszła i otworzyła te głupie drzwi. No super.. ja musiałam się ubrać, a on jeszcze sobie drzemał. Co za dżentelmen.. czujecie sarkazm? Mniejsza o to. Poszłam, otworzyłam, a tam z 5 wielkich facetów.
-Stary, jesteś pewny, że tu Kubiak mieszka? - spytał jeden z nich.
-Czy ja wiem, ostatnio jeszcze dałbym sobie głowę uciąć, że go tu widziałem. - no tak, bo nikt nie widzi mnie. No cóż? Może ja po prostu zamknę im drzwi przed nosami? Nie, to zbyt proste..
-Ej, a może spytałmy tej dziewczyny? -  spytał kolejny.
-No cześć. - po wielu minutach doczekałam się! - Mam na imię Michał, tych czterech debili z tylu to po kolei : Patryk, Krzysiek, Mateusz i Rob. - O Boże, bo faktycznie bym ich nie poznała.. Po chwili z pokoju wyszedł Michał. Przeciągnął  się i spojrzał zdezorientowany na chłopaków.
-Zapraszam!- weszli do domu i rozgościli sie jak na siatkarzy przystoi.
  
                       ~*~

      Widzisz ją po raz pierwszy. Spodobała ci się. Chcesz ją bliżej poznać, ale sdajesz sobie sprawę, że może być ciężko. Mówisz: Patryk ogarnij się! To dziewczyna Michała, nie masz prawa jej tykac. Tymczasem uświadamiasz sobie, że to nie takie proste, ze tak cholernie ci zle. Czujesz złość do samego siebie, że to nie ty spedzasz dnie przy niej...

                          ~*~

Patrzyłam jak chłopaki sami się rozgoscili, jeden z nich, bodajże Mateusz Malinowski otworzył sobie lodówkę.. ach! Nie ma to jak siatkarze. Patrzyłam na nich jak na stado głupich małp w zoo. Bo jak to inaczej nazwać? Rob siedzi przed telewizorem i je podane przez Mateusza czipsy, Mateusz i Michał Łasko kłócą się o to, jaką pizze zamówić, Kubiak poszedł się przebrać, a Patryk? Patryk siedział jedynie spokojnie i tak dziwnie sir na mnie gapil. Patryk i Michał w końcu nie wytrzymali i usiedli koło mnie.
-No weź mu coś powiedz! Ten cwel chce meksykańską! No, a ja ostrych sosow nie lubię..
-Tak, oczywiście. A jak ty chcesz.. czekaj, jak ona? O! Róbta co chceta, to wszystko ok? - w tym momencie nie wytrzymałam i padłam.
-A może ja wam kanapki zrobię? Oszczędzicie sobie trodow.
-Dzięki! - teraz to się wkopałam.. najlepsze jest to, że za kija pana nie wiem z czego mam im te kanapki zrobić, bo lodowka Michała świeciła pustkami.
-Może pomoc?
-Jasne, będzie mi miło..
-Patryk jestem.
-Kornela. Miło mi.
Po 15 minutach wykrzesywania ostatnich plasterków szynki, sera, pomidora i ogórka, kanapki dotarły na stół.
-Pyyyyszne! Jesteś najlepsza!
-Smacznego. Dzięki Patryk! - uśmiechęłam się i pocałowałam go w policzek. Wtedy myślałam, że nie wytrzymam, gdyż mina Michała była bezcenna. Zacisnął mocno pięści.
-Skarbie.. czemu mnie nie zawołałaś? Przecież wiesz, że zawsze mozesz na mnie liczyć.
-Dobra, dobra. Już widzę twoja pomoc. - uśmiechnęłam się tylko.
-Mniejsza o to, musimy taktyke omówić przed jutrzejszym meczem! No wiesz.. Częstochowa sama się nie pokona. - powidzial, a raczej stwierdził Michał Łasko.
-To ja wam może, nie będę przeszkadzać? - nikt nic nie odpowiedział, ponieważ byli tak zajęci..
Po 3 godzinach wszyscy wyszli. Został się tylko Michał.
-Musimy porozmawiać.
-To slucham- spojrzał na mnie.
-To co się wczoraj stało.. nie powinno mieć miejsca.
-O czym ty mówisz?
-O naszej nocy baranie.
-Nie rozumiem. Przecież sama tego chciałaś. - wtedy wstał i zaczął nerwowo chodzić. - podoba ci się?
-Kto?!- O co mu znowu chodzi?
-Patryk, widziałem jak na niego patrzysz.
-Nie bądź śmieszny! Patryk pomógł mi robić wam te glupie kanapki.
-To ja już nic nie rozumiem.
-Michał, ja naprawdę chciałabym spróbować, ale to dla mnie za szybko. Ja nie potrafię tak. Dopiero co się rozstałam z Szymkiem. Nie oczekuje, że od razu wpadne ci w ramiona. Potrzeba czasu. Ja nie wiem, czy dam radę znowu komuś zaufać. - widziałam, że go zraniłam, ale co miałam zrobić? - Jutro obiecuje, że mnie już tu nie będzie.
-Co?! O nie, nie, nie! Korni, jeżeli chociaż nie chcesz ze mną być, to zostań moja przyjaciółka. Na razie oczywiście. Ale nie wyprowadzaj się. Proszę..

____________________________________

Miałam dodać wczoraj, ale cóż. Czasu za bardzo nie miałam.. a ten rozdział, to tak na szybko..

Dzisiaj kolejny mecz półfinałowy! Jak myślicie? Kto dzisiAj pokaże pazurki? Miejmy nadzieję, że wygra najlepszy i że będzie to SOVIA !

Tradycyjnie proszę was o komentarze :))

2 komentarze: