czwartek, 15 maja 2014

Rozdział XIV

Po paru głębszych Czarnowski nagle przy wszystkich wypalił:
-Ale fajnie się pukało twoją Kornelke! - A ja aż się zakrztusiłem...
- Coś ty powiedział?!
- Uuuu... Kubiaczek się wkurzył. To co słyszałeś! Masz dziwke w domu! - Po tych słowach nie wytrzymałem, wstałem i zacząłem go okładać pięściami.
Biłem się z nim dosłownie chwile, gdyż zaraz zaczęli nas rozdzielać.
-Idź do domu. - Powiedział Łasko. - My się nim zajmiemy.
Wyszedłem od razu i pojechałem do szpitala. Chciałem się dowiedzieć czy to co mówił Patryk jest prawdą. Po 20 minutasz wszedłem na sale.
- Cześć skarbie, jak tam impreza?
- Przespałaś się z nim?
- Skarbie o co ci chodzi?
- Przespałaś się z Czarnowskim?

Oczami Kornelii.

Leżałam sobie spokojnie, czekałam na jakąś wiadomość od Miśka, ale ten jak na złość nie dzwonił. Miałam kłaść się już spać, gdyż było dość późno, kiedy nagle do pokoju wparował przyjmujący. Widziałam, że jest zły jak osa, nie wiedziałam tylko czemu. Miałam nadzieje, że to nic poważnego.
- Cześć skarbie, jak tam impreza?- spytałam.
- Przespałaś się z nim?
- Skarbie o co ci chodzi?
- Przespałaś się z Czarnowskim?
A mnie zamurowało. Nie wiedziałam co powiedzieć, zaskoczył mnie tym kompletnie. Do moich oczu napłynęły łzy, gdyż przypomniała mi się scena sprzed paru miesięcy, kiedy to całowałam się z Patrykiem. Wiedziałam, że ten dzień nadejdzie. Bałam się tego, że Michał mnie zostawi. W sumie nie zdziwie się, jeżeli to zrobi.

-Misiu, ja..
-Jak mogłaś?
-To nie tak.. Ja się z nim nie przespałam.
-Tak? A co?
-On mnie po prostu pocałował.. tyle tego. Nic się nie wydarzyło więcej, przyżekam.. - Patrzyłam się na niego, nawet nie zauważyłam kiedy do jego oczu napłynęły łzy. - Misiu.. To dla mnie nic nie znaczyło, słyszysz?
Ten się nic nie odezwał, zacisnął mocniej pięści i powiedział :
-A to dziecko, czyje jest? Hm?
-Michał.. Dziecko jest twoje, mówię ci przecież, że sie z nim nie przespałam.
-Nie wierze ci. - Powiedział po czym odwrócił się na pięcie i wyszedł. Wtedy poczułam też przeszywający ból, który z każdą chwilą narastał. -Ratuunku! - Krzyknęłam, po czym straciłam przytomność.

Oczami Kubiaka.

Ja pierdole. Jak ona mogła? Przecież byliśmy tacy szczęśliwi, a ona to zepsuła. Tak po prostu. Nie wiem, czy czegoś jej brakowało, czy może ja jej nie wystarczałem? Byłem wściekły, dlatego postanowiłem, że pójdę się przejść. Poszedłem więc w strone parku. Usiadłem na ławce. W tej samej co spotkałem ją pierwszy raz. Wtedy wydawała się taka mała i bezbronna. Od razu się w niej zakochałem. Planowałem z nią stworzyć rodzine, pragnąłem tego z całego serca. Chciałem, żeby nasza sielanka trwała wiecznie, niestety. Ona to zepsuła. Pewnie spytacie mnie co dalej? Sam nie wiem, muszę jakoś się ogarnąć, przemyśleć wszystko. Czy dam jej drugą szanse? To jest trudne pytanie. Zraniła mnie, cholernie mnie zraniła. Nie wiem, czy będę w stanie jej wybaczyć zdradę, nigdy tego nie tolerowałem. Z rozmyśleń wyrwał mnie dzwonek telefonu, nie odebrałem. Nie miałem ochoty z nikim rozmawiać. Lecz ten ktoś nie dawał za wygraną. Odebrałem.
-Halo?
-Pan Kubiak.
-We własnej osobie.
-Z tej strony doktor Nowak. Ja dzwonie w sprawie pańskiej żony. Proszę jak najszybciej przyjechać do szpitala.
-Coś się stało?
-Wszystkiego dowie się pan na miejscu.
Nie myślałem wiele, wstałem i poszedłem. Po paru minutach byłem na miejscu. poszedłem prosto do gabinetu doktora. Zapukałem po czym wszedłem i usiadłem na krzesełku.
-Co się stało?
-Cóż. Pańska żona..
-Co z nią?!
-Poroniła. - Patrzyłem na tego nieszczęsnego Nowaka i nie mogłem uwierzyć. Nagle cało złość ze mnie zeszła, prawie zapomniałem o tym co zrobiła mi Kornelia.
-Ale jak to?
-To przez stres. A propo. Miała może ostatnio jakieś ciężkie dni? Nie wiem. Kłóciliście się? Wiem, że to nie moja sprawa, ale..
-Ma pan rację, nie pana sprawa. Gdzie ona jest?
-Ma operacje, to znaczy martwy płód zostaje usunięty. Proszę czekać pod salą 220, tam za jakieś pół godziny powinni ją przywieżć. A i proszę być delikatnym.

Wyszedłem z gabinetu i udałem się pod podaną sale. Nie minęło 15 minut, a Kornelia leżała już na oddziale. Siedziałem przy niej, dopóki się nie obudziła.
Było po siódmej rano, kiedy to spytała:
-Co się stało?
-Kornelia. - spojrzałem jej prosto w oczy i złapałem za rękę. - Ty.. Ty poroniłaś.
-Co ?! Michał, powiedz, że żartujesz. Proszę, powiedz, że żartujesz! - Spojrzałem na nią. W tym momencie zdałem sobie sprawe, że to moja wina, aż zrobiło mi się słabo.
-Przepraszam..
-Za co?
-To moja wina. Nie powinienem był na ciebie naskakiwać. Szczególnie teraz.
-To nie twoja wina.. Oboje zawiniliśmy. - Siedzieliśmy dość długą chwile w ciszy. Nikt nie musiał nic mówić. Wiedziałem dokładnie, o czym ona teraz myśli.
-Co będzie z nami? - Spytała.
-Nie wiem, muszę sobie to wszystko przemyśleć. - Powiedziałem po czym wstałem i wyszedłem.

_______________________________________________

Hej, hej :) . Mam dla was pewną wiadomość. :)

OD DZISIAJ BLOG PISZĘ WRAZ Z MOJĄ KOLEŻANKĄ GABRYSIĄ :) .

A to co na górze, to już po części jej sprawka! :D Mam nadzieję, że nas nie zlinczujecie. :))

A już juutro, pierwszy mecz naszej REPREZENTACJI ! 
Już się nie możemy z Gabrysią doczekać, heh. Caały rok czekałyśmy! :D
Jaki wynik obstawiacie? :))

Koomentujcie :)


7 komentarzy:

  1. Ale sie porobiło... Mam nadzieję że Misiek jej wybaczy ;) Szkoda że poroniła ;(
    Pozdrawiam :* :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale smutny rozdział ;c
    Mam nadzieję,że Michał sobie wszystko przemyśli i jej wybaczy.
    Szkoda,że poroniła :(
    Ja obstawiam 3:0 dla naszych! :3
    Już się nie mogę doczekać ;p
    Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. smutne takie :( oby sb wszystko wyjaśnili bo się kochają i muszą być razem. pozdrawiam i zapraszam do mnie na 16 :)

    OdpowiedzUsuń
  4. #23 na http://nie-moge-zyc-bez-ciebie.blogspot.com/ zapraszam ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zapraszam do siebie. nie-snij-sie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń