Długo tak trwaliśmy w naszym uścisku, tak bardzo mi tego brakowalo.. w oddali słychać było dziwne dźwięki typu "uuuuuu" .
-A więc to jest TA twoja zdobycz Dzikuu ! Myślałem, że będzie to jakas ładna blondynka, a tu dupa..ehh. - westchnął Kosa.
-Dzięki.. - czy ja naprawdę jestem taka brzydka?
-To znaczy, nie to, że ty jesteś brzydka, co to, to nie.. - tłumaczył się Kosa, kiedy tylko napotkał mrożące spojrzenie Dzika. - jesteś piękna, taka, hmm.. o! Seksowna, tak właśnie! Ups, czy ja to powiedziałem? - Spojrzał na Michała pytająco. Ale zaraz zniknął za stołem, daleko od nas.
O Matko.. co za człowiek. Ale co tam. Chociaż śmiesznie było.
Usiedliśmy do stolu, chłopaki zjedli jakąs zupę, a ja spokojnie wcinałam schabowego, zobaczylibyście ich miny.
-Kornelka, ty to robisz specjalnie!
-Wcale, że nie ja! Tylko to malenstwo Kubiakowe.
-Chwila, chwila.. Kubiakowe? Michal, ty pacanie! To twoja sprawka, a więc to ty robisz nam na złość! - skwitował go nieomylny Igła.
Ci ludzie są niesamowici. Taki Kurek założył się ze Zbyszkiem o to, kto pierwszy wypije na jednym wdechu pół litra coca-coli. Ten kto przegra, będzie musiał nad ranem o 3 zaspiewac pod drzwiami trenera hit lata "Ona tańczy dla mnie" .
Wiecie kto wygrał? Nasza Kura! Otóż to. Zbychiał nie mógł uwierzyć. Zrobił minę typu "What the fuck?" , bo przecież jak to można w niecałą minutę wypić pół litra napoju.
Po obiedzie chłopaki poszli się szykować na kolejny, ostatni już dzisiaj trening. Ja postanowiłam wtedy, że pójdę przywitać się z trenerami. Antiga wraz z Bleinem wiedzieli, że się pojawie.
-Dzień dobry!
-O! Kornelia, słuchaj. Mamy do ciebie prośbę.
-Tak słucham?
-Możesz starać się kontrolować chłopaków? Żeby chodzili spać o normalnej porze, jedli zdrowo, ciepło się ubierali, bo coś ostatnio chlodno, a brakuje nam tylko tego, żeby to któryś zachorował..
-postaram się..- ledwo powstrzymałam się od śmiechu. Ja mam pilnować dwunastu 2-metrowych facetow? To jakieś kpiny. Ledwie Miśka powstrzymuje..
W końcu na hale zaczęli schodzić się siatkarze.
- Nie mogłas mi powiedzieć, gdzie idziesz? martwiłem się..
-Przecież Ci mowiłam.. fajnie, że mnie nie słuchasz. - odwróciłam sie od niego strzelając tak zwanego focha.
-Ej Skarbie. Przepraszam. Może faktycznie się zdarzyło..
-Milcz!
-Przepraszam..
-O ja! Pierwsza poważna kłótnia państwa Kubiaków! - krzyknął Igła, oczywiscie wszystko nagrywając swoją super kamerą..
-Igła! Tylko to zamieścisz w sieci...
-Pomyśle.
-No weź.. Proszę..- spojrzałam na niego jak kot ze Shreka. Kiedy jednak zobaczyłam, że to nie działa, wstałam, westchnęłam i pocalowalam go w policzek.
-No dobra!
-Igła.. - widziałam jak Dziku chciał coś powiedzieć, ale uniemożliwiłam mu to pocalunkiem.
-Koniec tego dobrego! Chłopaki, zapraszam na trening! - krzyknął Antiga.
Trening trwał ponad dwie i pół godziny. Fajnie było patrzeć na nich, na to jak się starają. Na koniec zagrali sobie meczyk. W pierwszym składzie grali: Dzik, Paput, Zbychiał, Perła, El Capitan, Ziomek, i Igła.
Po drugiej stronie siatki stanęli: Winiar, Kurek, Kosa, Cichy, Bociek, Guma i Wojtaszek.
Ja zostałam proszona o sędziowanie. Bez wachania zasiadłam na miejscu sedziego, dostałam nawet gwizdek od Bleina. Wszystko było by ok, gdyby nie to, że Igła w kółko narzekał i kwestionował moje decyzję, przez co dostał raz żółtą kartkę, a potem czerwoną. Zrezygnowany odpuścił.
Mecz wygrała drużyna mojego Michała, wcale mnie to nie dziwilo. Nie żeby coś, ale Guma + Pit to nie zbyt dobre połączenie. Po meczu poszliśmy na kolację. Ja zajęłam miejsce standardowe obok Kubiaka i Pita. Wiecie jak to dziwnie wyglądało? Ja po środku tych wszystkich wielkoludów, aż Stefan postanowił uwiecznić tę chwilę.
Po kolacji udałam się do pokoju, byłam mega zmęczona. Postanowiłam, że pójdę się wykąpać, a potem zadzwonie do Michała, żeby do mnie przyszedł. Po 20 minutach wyszłam z wanny, przyznam, że już nie mogłam się doczekać, aż w końcu przyjdzie Michał.. dziwne, prawda? Jeszcze miesiąc temu nie dawałam nam szans, a teraz proszę, co się wyrabia. Wyszłam z łazienki, a ku mojemu zdziwieniu na łóżku leżał już przyjmujący.
-Czytasz mi w myślach? - spytałam kładąc się obok niego.
-Tak bardzo tęskniłem. Że też nie możesz z nami jechać..
-A kto powiedział, że nie mogę? - uśmiechnęłam się w jego stronę.
-Jezu, skarbie. Nawet nie wiesz jak się ciesze! - Krzyknął po czym zatopił się w moich wargach. Chciałam przeżyć z nim te noc. Tak bardzo pragnęłam go, pokusa była zbyt silna. W mgnieniu oka zdjęłam z niego koszulkę, po czym zaczęłam dotykać jego torsu. On również nie próżnował, zaczął rozpinac moja koszulke nocną.. wtedy nieoczekiwanie zjawił się.. Cichy! W sumie nie taki cichy, bo szumu to on narobił..
-O tu jesteście gołąbeczki.
-Piterr! - warknęłam na niego. - Czy ty nie umiesz pukac!?
-Boże.. ja tu przyszedłem was zaprosić na seans filmowy u Bartka, a nie na jakieś pukanie. Jezu Drogi. Co te dzieci jeszcze wymyśla? - To ostatnie zdanie powiedział tak jakby tylko do siebie.
Po 10 minutach byliśmy na miejscu. Chłopaki ogarnęli że dawno ogladali jakiś horror.. no zawaliście. Postawili na "Droga bez powrotu", żenada. Bo co jest tajnego w jakiś debilach co zabijają w brutalny sposób przyjezdnych? Oczywiście nie obyło się bez pisków z mojej strony. A wiecie co wtedy robił mój Michał? Śmiał się w najlepsze ze mnie, super. Ale mam kochanego chłopaka. Oj grabi sobie, oj grabi.
Po 23 poszłam do łóżka.. oczywiście Michał był ze mną, na wypadek gdyby miał mi się jakiś koszmar przyśnić.
Przed 3 obudził mnie Kubiakowy budzik, na Boga, po co on budzik na 2.45 nastawił budzik?
-Zapomniałaś?
-O czym?
-Zaraz tu, to znaczy, tam na końcu korytarza Zbychu zacznie swój koncert!
-Faktycznie. Chodzmy!
Chwilę czekaliśmy zanim nasza gwiazda łaskawie ruszy swój tyłek.
-JA UWIELBIAM JĄ, ONA TU JEST. I TANCZY DLA MNIE BO, DOBRZE TO WIE, ŻE PORWE JĄ I W SERCU SCHOWAM NA DNIE, BOOOO! - I tak sobie śpiewał nasz miszcz.
-Bartmaaaan! - z drzwi wyszedł mega wsciekly Stefan.
-Trenerze, nie pytaj..
-Nie będę, jutro za kare robisz 20 dodatkowych kółek. Miłej nocy. - uśmiechnął się egoistycznie po czym znowu wszedł do pokoju. W końcu, bo my już nie wytrzymywalismy.
Następnego dnia wstalam późno, bo po 10.. chłopaki byli już na hali, więc ja mogłam jeszcze chwilę poleniuchowac. Pomyślałam, że jeszcze spokojnie mogę sobie pozwolić na jakieś pół godzinki snu.
Nagle uslyszalam jak dzwoni mi telefon. Nie patrzyłam nawet na wyświetlacz tylko odebrałam.
-Halo?
____________________________________
Aj! Co za weekend. SOVIA! Moja kochana, zmierza po wieelki finał. Tak bardzo happy. :) a jutro trzymamy kciuki za Jastrzębian! :D
` Bo w Jastrzębiu i Rzeszowie jest wiara, która łączy kibiców obu miast! :] .
W imię zasad. Komeeentujcie:)
Świetny
OdpowiedzUsuńCzekam na następny
Pozdrawiam ;*
Świetny. Ciekawe kto dzwonił ;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i czekam na następny :D