Ha! Tak jak myślałam trenerzy spóźnili się, aż o 20 minut ! No myślałam, że zdechnę ze śmiechu, jak tylko ich zobaczyłam. Ich twarze wyrażały więcej niż tysiąc słów. Zdyszani wparowali do autokaru, zmierzyli nas zwrokiem, następnie usiedli na swoich miejscach.
Ruszyliśmy. Ja siedziałam najpierw z przodu, ze sztabem, chciałam bowiem omówić co i jak. Nie ukrywam, że troche się stresowałam, co ja mówię? Panicznie się bałam. W końcu nie często zdarza się, aby prawnik stał się psychologiem. Znając życie, nie będzie łatwo, gdyż nasi chłopcy głupotą aż tryskają! Ustaliłam z Antigą, że w Toronto, będę miała sama pokój. Tak będzie lepiej, zresztą. Przede mną całe życie spędzone z niejakim Michałem Kubiakiem, aż wzdrygnęłam się na tą myśl. Oczywiście cieszę się.
Nagle podszedł do mnie wyżej wspomniany siatkarz, który za wszelką cene chciał wyciągnąć mnie na tzw. "tyły".
-No jestem. I co tam?
-Stęskniłęm się, no. Całą noc o tobie myślałem. - Uśmiechnęłam się promieniście w jego strone.
-Uuuuu.. No weźcie, bo się pożygam! Na Boga!
-Rucy, nie pasuje ci coś? - Spytał się Michał.
-Tak! Ile można? W kółko się miziacie.. Mooże..- Nie dane mu było dokończyć, gdyż Misiek wziął i żucił w niego butem, na co wszyscy wybuchnęli śmiechem.
Po półtorej godzinie wjechaliśmy do naszej pięknej stolicy. Na co każdy wybuchnął wielkim entuzjazmem, tylko Kurek miał minę jakby zobaczył ducha. Postanowiłam, że swoją nową pracę zacznę od pogadania z Bartkiem, przeprosiłam więc resztę i poszłam w jego kierunku.
-Co raz bliżej.. co raz bliżej...- Powtarzał w kółko.
-Czołem! - Krzyknęłam chyba na cały autobus.- Boisz się?
-Nie, coś ty! Ja? - Chwila ciszy. - No dobra. Może i tak, ale co z tego? Każdy ma jakieś swoje słabości! Moją jest latanie samolotem, a ja wcale się nie wstydzę tego. Tak wogóle to jest moja fobia! Także nie wiem po chu..po co zawracasz sobie tym głowe.
-Bo jestem waszym psychologiem? Bo zależy mi na was, na tobie. Jesteś Bartosz Kure, chłopie weź się w garść!
-Najwyżej wszyscy zginiemy! - krzyknął Zbyszek, który nie wiadomo skąd wyszedł. Przyjmującemu od razu świeczki stanęły w oczach, a ja popatrzyłam się znacząco na Bartmana, który potulnie znikł gdzieś na końcu autokaru.
Udzieliłam pare rad Bartkowi. Opowiedziałam mu nawet historię mojej kuzynki, która panicznie bała się jeździć samochodem. ( Oczywiście ona dalej nie jeździ samochodem, gdyż nie znaleziono osoby, która by ją uspokoiła, ale o tym Kurek wiedzieć nie musi ) .
Obiecałam Bartkowi, że w razie wu, będę siedzieć koło niego i go jakoś pocieszać. Tyle mogłam dla niego zrobić, aż tyle!
Po 15 minutach byliśmy na lotnisku znanego Shopena (?) . Nie brakowało atrakcji, bowiem na samym wejściu Zati zaliczył glebę. Potem kolejno podchodzili kibice, to po autograf lub po zdjęcie. Wszystko byłoby okej gdyby nie pewna dziunia, która próbowała zbliżyć się do mojego Michała. Szlak by ją trafił, rozpięła sobie troche za bardzo bluzkę, która i tak sięgała jej do pępka, jej miniówa ledwo przykrywała jej tyłek, a o butach nie wspomne! 30 cm szpilki, w których na dodatek nie umie chodzić.
Najpierw obserwowałam całą tą sytuację, chciałam zobaczyć jak Michał sobie da radę, w końcu nie lada sztuką jest spławienie takiego pokemona. Po jakichś 10 minutach, ta pinda siedziała mu na kolanach, a ten patrzył w moją strone. Wiedziałam o co mu chodzi. Chciał, żebym mu pomogła, zapewne. Ale, niech się pomęczy! Patrzyłam więc dalej na całą tą sytuacje, w końcu podszedł do mnie Zibi.
-Nie masz serca kobieto! Ratuj go, bo inaczej sama zostaniesz, ona jest straszna! - pokręciłam tylko głową i poszłąm w ich strone.
- Przepraszam, ale czy mogła by pani zejść z kolan mojego chłopaka?
-Ochhh... chłopaka? Dżizas. Bartek! - Popatrzyła na Michała - Przecież ty nie masz dziewczyny.. w końcu jesteś Bartman, no! Ten zawodnik Asseco Madrytu, napastnik środkowy.. - ledwo powstrzymałam się od śmiechu.. Ona wzięła Michała za Bartka Bartmana, napastnika środkowego Asseco Madryt!
-Oj złaź mi stąd! - Michał wziął i zrzucił ją na zimną posadzkę lotnioska.
Oczywiście wszyscy oglądali tą sytuację, ba! Igła aż uruchomił tą swoją megasuperhiper kamere, na szczęście nagrał to! Będzie co pokazywać przyszłym pokoleniom. Ja jako pierwsza podeszłam do Michała i wybuchnęłam śmiechem. Reszta również nie mogła się powstrzymać.
Podróż minęła dość szybko ( nawet jeżeli trwała 8 godzin z przesiadką w Paryżu.) Lubię podróżować, sprawia mi to straszną przyjemność. Dlatego też nie jęczałam jak reszta bandy, bo za długo, a im się nudzi.
Kiedy znaleźliśmy się w Toronto, tzn. w naszym "apartamentowcu" , chłopaki padli na mór beton i poszli spać. Jakież było moje zdziwienie. Michał zaniósł tylko moje walizki i też poszedł do pokoju się kimnąć. Ja w tym czasie postanowiłam pójść zwiedzić teren. Nie było późno, w Kaniadzie była dopiero czternasta.
Poszłam najpierw do jakiejś kawiarenki, odrobinę się odświeżyć czyt. napić kawy! O tak, tego mi było trzeba. Potem poszłam dalej, w nieznaną mi strone, raz się żyje-pomyślałam- a z tymi wiecznie zmęczonymi siatkarzami niczego nie pozwiedzisz- dodałam, calkiem sama do siebie. Nagle, ni stąd ni zowąd poczułam straszne ukucie, w moim brzuchu toczyła się nie mała rewolucja, co mogło oznaczać tylko jedno, moja pociecha jest głodna! No to ja bez wachania udałam się do pobliskiej restauracji i zamówiłam sałatkę grecką. Wszamałam ją niemal tak szybko, jak szybko została mi ona podana. Postanowiłam, że pójdę pozwiedzać jeszcze troszeczkę. Poszłam do centrum. To co tam zobaczyłam, sprawiło to, że popłakałam się! Mianowicie przez ulice stolicy przechodzili polacy ubrani w biało czerwone stroje. Postanowiłam, że podejdę do nich i zapoznam się.
Jakie było ich zdziwienie, kiedy to podeszlam do nich!
- Polka? - Kiwnęłam głową na tak. - Nasi tu są! - Krzyknął jeden z nich.
- Może chcesz z nami się wybrać na mecz? Razem raźniej! - Ops! Przecież nie mogę im powiedzieć, że jestem tu razem z siatkarzami i że mam miejsce obok sztabu. Albo nie uwierzą, albo będą chcieli się z siatkarzami zapoznać, za co oni od razu mnie zabiją!
-Tylko, że ja nie idę na mecz.. - skłamałam. - Ja w tym czasie jadę do Polski, boo.. yyy.. Muszę tam ważną sprawe załatwić..
- No nic, będziemy szukać dalej, może akurat znajdziemy jakichś innych rodaków. - Po tych słowach odeszli.
Ja weszłam do jakiecoś centrum handlowego. Postanowiłam, że kupie sobie coś na pamiątke, poszłam wiec do jedego ze sklepów i tak o to sprawiłam sobie prezent : naszyjnik ze znakiem nieskonczoności! Kiedy stałam przy kasie zadzwonił telefon. Michał.
- Halo?
-Gdzie Ty do cholery jesteś?
-W centrum.. zaraz wróce.
- Gdzie? Do diaska, wiesz chociaż jak wrócić? - O shit! Ja nie znam drogi powrotnej, ale nie powiem mu o tym. Mam pomysł.
- Tak wiem. Widzimy się w hotelu. Pa.
Postanowiłam, że pójdę i po prostu pojadę taksówką. No kto jak kto, ale taksówkarz będzie wiedział, gdzie znajduje się hotel Paradise.
Tak jak chciałam, tak zrobiłam i już po piętnastu minutach byłam na miejscu. Zapłaciłam więc i weszłam do środka.
Od samego progu przywitał mnie Zibi, który miał za zadanie wyglądać mnie i od razu przynieść do Michała. Swoją drogą ciekawe czemu on nie mógł tu na mnie poczekać. Biedny Zbyszek, musiał zaprzestać podrywania młodą recepcjonistkę, która aż się prosiła o danie jej jakiejś pożądnej lekcji dbania o siebie. Kto normalny kreski pod oczami rysuje flamastrem? No ale co tam, Zbyszek zaprowadził mnie do Michała, ten stał w oknie, a gdy tylko mnie zobaczył skarcił mnie wzrokiem po czym przytulił tak, jakby mnie nie widział przez ostatnie lata.
-To ja was zostawie..- powiedział Zibi i tyle co było go widać.
Staliśmy tak w uścisku, aż w końcu nie wytrzymałam.
-Misiu, skarbie, gnieciesz mnie i nasze dziecko.
Odsunął się od razu, po czym spojrzał mi prosto w oczy. Wiedziałam, że coś go trapi, że jedynym powodem dla którego tak patrzy nie jest to, że zniknęłam bez niego..
-Co jest? - Spytałam ciągle patrząc mu prosto w oczy. Ten się odsunął i dalej zwrócił się w strone okna.
-Kornelia.. Ja.. dostałem propozycje zagrania we włoskiej lidze.. - Ocho.. zaczyna się robić ciekawie.
-I chcesz usłyszeć ode mnie pozwolenie?
-Nie, ja chcę żebyś o tym wiedziała. Chcę znać twoje zdanie.
-Źle ci w Jastrzębiu?
-Nie, ale to jest włoska seria A , grałbym z Kurasiem w Maceracie. To jest dla mnie ogromna szansa..
-Widzę, że już postanowiłeś..- do moich oczu napłynęły łzy. Nie chciałam jechać do Włoch. Kiedyś tam mieszkałam, jeszcze jak byłam mała, jak chodziłam do podstawówki. Wtedy było mi bardzo ciężko, nie z powodu tego, że jestem polką, czy że nie znam języka. Wtedy stało się coś gorszego. Coś, czego nie życze nawet największemu wrogowi.. Otóż tam we Włoszech zostałam zgwałcona..
Wyszłam z pokoju i skierowałam się w strone pokoju Pita i Kurka. Nie wiem czemu. Chciałam się komuś wygadać, podzielić tym co czuje. Tym czym się boje. A Piotrek na bank mnie wysłucha.
Lekko zapukałam, po czym weszłam. Pit leżał na łóżku a Bartek gadał przez telefon.
- Moge? - spytałam.
-Jasne, zapraszam.
Opowiedziałam wszystko środkowemu, pominęłam jedynie fakt mojej przeszłości. Wstydziłam się tego, nie łatwo jest mówić o takich sprawach.
Pit wiedział, że nie mówie mu wszystkiego, ale nie naciskał. Powiedział, żebym spokojnie z Michałem pogadała, powiedziała mu co i jak oraz wyjawiła TĄ tajemnice.
W tym czasie Bartek poszedł zebrać ekipe na dzisiejszą libacje. Miał w planie urządzić wycieczke krajoznawczą po klubach stolicy Kanady. Ja pomyślałam, że będę miała wtedy niesamowicie dużo czasu na porozmawianie z moim skarbem. On ma prawo wiedzieć..
Przed 19 wyszłam z pokoju Piotrka i udałam się do pokoju Michała, aby go poprosić, żeby został tego wieczoru ze mną, po czym udałam się na kolacje. Jadłam tylko ja i sztab, gdyż reszta postanowiła, że już teraz pójdą się szykować na przejażdżkę, a zjeść, zjedzą w jakimś klubie. Co z tego, że tu na miejscu mają żarcie za darmo, skoro można wydawać pieniądze?!
Po kolacji udałam się do pokoju, chciałam się odświeżyć. Wzięłam więc dłuugą kąpiel. Potem ubrałam się w pidżame i weszłam do tego większego pomieszczenia. Jakie było moje zdziwienie kiedy na łóżku zobaczyłam przyjmującego.
-Odrzuciłem propozycje..- Spojrzał na mnie. A mnie zamurowało. Przecież to było jego marzenie!
-Co?! Oszalałeś? Misiek, no! To jest wielka szansa dla ciebie.
-Chciałem wziąć twoje zdanie na ten temat, pamiętaj, że nic nie zrobie wbrew tobie! A teraz chodź tu do mnie i opowiedz mi to co chciałaś powiedzieć.
Zamurowało mnie. Pierwszy raz byłam dla kogoś tak bardzo ważna. Zawsze to Szymek podejmował te ważniejsze decyzje, bo był ode mnie starszy, i jak to twierdził: dzieci i ryby głosu nie mają, tak więc rzadko kiedy miałam coś do powiedzenia. Michał był o sto razy lepszy, zawsze był przy mnie, wiecznie się o mnie martwił, a co najważniejsze brał pod uwagę moje zdanie! Taki chłopak to cud! Dosłownie.
Weszłam na łóżko po czym zaczęłam mu opowiadać o moich dramatycznych przeżyciach związanych z Włochami. Już od samego początku do moich oczu napłynęły łzy. Michał zacisnął mocno pięści, a kiedy skończyłam i zalałam się łzami przytulił mnie najmocniej jak tylko potrafił. Nie pamiętam co się stalo potem, ponieważ udałam się do krainy Morfeusza..
_______________________________________________________________________________
Witam was po dłuugiej przerwie. Wiem, że rozdział słaby, ale weny za bardzo nie mam, a też nie chciałam, żebyście dłużej czekały :)
Mooja kochana Asseco Resovia Rzeszów wczoraj przegrała ze SKRĄ, ale ja w nich dalej wierze! NIGDY NIE LEKCEWAŻ SERCA MISTRZA! :):):)
Natomiast Jastrzębie wygrało z ZAKSĄ, co też mnie niezmiernie cieszy. Szoka, że nie było transmisji.. Swoją drogą, za kim wy jesteście? :)
Jeżeli już tu jesteś, to proszę skomentuj, bo nie wiem czy dalsze pisanie ma sens :) .
Kornelia mnóstwo przeszla.
OdpowiedzUsuńDobrze ze ma Michala.
Pozdrawiam
Wreszcie do nas wróciłaś :D
OdpowiedzUsuńRozdział świetny.
Kornelia bardzo dużo przeżyła,a Michaś jest taki opiekuńczy,aż pozazdrościć ;)
Pozdrawiam i zapraszam czasem do mnie ;*
Ps.
JW i Sovia ! <33
Nie może być inaczej! :D
Usuń"Bo w Jastrzębiu i w Rzeszowie jest wiara, która łączy kibiców obu miast!" . <3
Rozdział mi sie prywatnie podoba jest świetny choć szkoda mi Korneli:)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam:P
Rozdział świetny! Odrzucić propozycję z Włoskiego klubu dla swojej ukochanej? I love it :D
OdpowiedzUsuńJa bardzo się cieszę, że wygrała Skra :) Moje serce jest żółto-czarne ale Resovii też z całego serca kibicuję :)
Pisz dalej. Świetnie ci to wychodzi ;)
Pozdrawiam i czekam na następny :*
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńHej kicia. :*
OdpowiedzUsuńDzięki za miłe słowa u mnie i za link do ciebie. :)
Blog świetny, napewno zostaje tu na dłużej.
Czekam na następny. ^^
Pozdrawiam ciepło. <3
siatkareczkaaaa.
szczescie-spotyka-kazdego.blogspot.com ;)
Resovia na pewno się podniesie, pamiętamy półfinał.
Zrobią to dla Alka i dla nas kibiców.
Bardzo w nich wierze, jestem pewna, że dadzą radę. <3
Mistrz, Mistrz Resovia!
nadzieja umiera ostatnia. :) . Musimy wierzyć do ostatniej piłki, do ostatniego gwizdka.. Ja jestem juz i tak dumna z tego co teraz osiągnęli. Dojść do wielkiego finału! :-) .
OdpowiedzUsuń